Z gabinetu Freuda: przyszłość, duchy i mój własny blogasek

To było naprawdę dziwne. Usiadłem do klawiatury, skręciłem wiatrak, który generował wizg jak u startującego myśliwca, i zacząłem pisać: „Wiem że widziałem dopiero trzy odcinki, a serial jest znany z tego, że zwroty akcji kręcą się jak na karuzeli, więc wszystko jeszcze zupełnie się pozmienia, ale coś mi nie daje spokoju”. Mniej więcej,  parafrazuję, ale w ten deseń. Serial dotyczył być może niedalekiej przyszłości, a może innego świata; były tam (jak to u mnie w snach!) spektakularne pejzaże (NB, w tym słowie zawsze robię błąd ortograficzny), wymyślne budowle i ogrody na ich podwórzach… Oraz historia o tym, że ktoś zamordował i żeby ukryć swoją zbrodnię zaczął tworzyć duchy ofiary. Wpierw jednak się pochwalił tym przed jedną taką, która było powszechnie wiadomo, że się z ofiarą bardzo nie lubi. Zrobił to tak, że wziął rozłożystą spódnicę ofiary (w kolorowe pasy) i zaczął z nią tańczyć – rozkładać, zatraczać nią kręgi, takie rzeczy. Rzecz, która mi nie dawała spokoju, z kolei (nie, nie było to morderstwo ani dziwaczny taniec ze spódnicą!), to fakt, że jedna z budowli stała na skraju przepięknej plaży, a mimo to nikogo na niej nie było – ludzie za to kręcili się (trochę jakby bez celu – jak stażyści na planie taniego filmu?) po ciasnym ogrodzie na podwórzu. Szczegóły oczywiście się zacierają szybko, a rzeczywistości sennej nie da się tak naprawdę opisać żadnymi słowami…

Nie wiem czy słusznie robię, że to piszę, bo możliwe że ujawnia to trochę za dużo na temat mojego umysłu, i jestem pewien, że czytelnik powie mi, żebym poszedł się leczyć…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s