Kilka spostrzeżeń muzycznych tak na dobry początek roku

In Opeth Venenum: Tytuł akapitu trochę złośliwy, ale fakt faktem, że ten ostatni/niedawny skręt stylistyczny zespołu sprawił, że się od niego stanowczo odsunąłem. Sęk w tym, że nie rozumiem – i nie zrozumiem – jazzu, z czym się nie kryję ;) Z czasem ten opethowy jazz jednak zanika i zostaje „tylko” prog. Tyle że prog to działka mojego brata, nie moja, a ja niechętnie wchodzę mu w kompetencje ;) W każdym razie ten najnowszy album ma duży potencjał. I by uniknąć wszelkich nieporozumień: wersja szwedzka i tylko ta.

Moving Toolwise: Kiedy pierwszy raz usłyszałem, że fiński Wheel porównuje się do Tool („Wheel idzie tam, gdzie Tool nie miał odwagi wykonać kroku na nowej płycie„), raczej się żachnąłem. A potem poleciało Lacking i objawił mi się brakujący utwór z Ænimy. No… w sumie racja. (I dobrze, bo Fear Inoculum ssie ;) )

Veleno Italiano: Ponownie Włochy. A jak Włochy to i opera. Że opera głupia jest każdy widzi ;) Ale jak się zapożyczy poszczególne elementy i zmiesza z takim, powiedzmy, death metalem, to mamy Fleshgod Apocalypse. I brzmi to zaskakująco zgrabnie. Bywa też nawet bardzo, bardzo ładnie…

Paranoid Soul on a Flashlight Beam: Chyba nigdy nie pisałem tu o Lunatic Soul. Trochę dziwne. W każdym razie o ile nie jestem fanem Riverside (ponownie: to obszar kompetencyjny brata), o tyle od samego początku wsiąkłem w projekt „poboczny” wokalisty. Coś w tym takiego było, że od razu ujęło mnie za serce. Z kolejną płytą ujmowało coraz mocniej, aż osiągnęło apogeum na Walking on a Flashlight Beam, gdzie wszystko nie ujmuje, a chwyta za serce (i wyrywa (no dobra, przesadzam (ale tylko trochę))). Ulubione wyrywacze serca: Gutter i Pygmalion’s Ladder. Ale tak naprawdę wszystko.

Prosto w trędowate serce: A skoro już mówimy o sercach i wyrywaniu… Całej najnowszej płyty Leprous jeszcze nie przetrawiłem (w ogóle słabo ich znam – trochę posłuchałem Malina i w sumie tyle) (i w związku z tym zagwozdka: dlaczego akurat ten jeden najlepszy/najpopularniejszy utwór z tej płyty jest niedostępny na Spotify?) ale wiem jedno: że na sam początek dali taki cios prosto w serce, że aż Brutus nie mógł być bardziej brutalny. (Mam na myśli Decimusa Juniusa Brutusa Albinusa, a nie ten zespół o takiej nazwie.)

I co się tak drzesz jakbyś piekło zobaczył?: Zdaje się, że ktoś mi kiedyś polecał Architects. A w każdym razie ewidentnie jest to bliskie moim zainteresowaniom, tyle że jakoś nigdy się nimi bliżej nie zainteresowałem. W końcu jednak jeden czy dwa kawałki do mnie dotarły; refleksja jest taka, że dobrze kombinują, ale jakoś nie mogę ścierpieć wokalu… Teraz wszyscy robią wielkie oczy i zapytują: jak to, możesz ścierpieć wokal Oranssi Pazuzu, a Architects nie?? No właśnie jakoś nie. Wokalista wydziera się jakby go obdzierali ze skóry no i brzmi to po prostu jak… wydzieranie się. Tak że tego. Nic nie poradzę :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s