Ten telefon niemal doprowadził go do zawału; nie uwierzysz jak!

Czegoś takiego jeszcze nie widziałem.

Zbierając się wieczorem do spania, odłożyłem telefon na książkę, która akurat leżała na blacie. Książka jest ceglasta, a ja trochę jakby nie trafiłem, bom robił to na czuja. Więc telefon się zsunął i stuknął o blat, co usłyszałem, oceniłem jako niewarte uwagi i olałem. Umywszy zęby, wziąłem telefon i, już leżąc w łózku, chciałem jeszcze zerknąć na to czy owo (tak, wiem, to bardzo zły nawyk). Nic. Naciskam Przycisk – nic się nie dzieje. Przytrzymuję – nic. Naciskam dwa przyciski na raz – nic. Naciskam dwa inne na raz – nic. Przytrzymuję dwa na raz, w różnych kombinacjach – nic. Zaczynam kląć. Telefon niestety jest zalutowany i nie można dobrać się do baterii, więc nie mogę sprawdzić czy „twardy reset” pomoże. Wtykam ładowarkę – nic. Już planuję wizytę w serwisie i wyłożenie kasy na odzyskanie danych (tak, tak, kopie zapasowe, wiem!!), opukuję, ostukuję, może jednak nie jest tak dobrze zalutowany. Ciągle nic. W końcu okazuję oczywisty objaw szaleństwa i ponownie wtykam ładowarkę – ożył. Hmmmmmmm. Wszystko działa, ale Przycisk nie gasi ekranu; w ogóle nie reaguje. Przypominam sobie stuknięcie o blat i przychodzi mi do głowy metoda ruska. Biorę telefon i stukam nim w twardą powierzchnię, uderzając okolicami Przycisku. I wiecie co? Pomogło…

Jestem już w wieku, w którym mam prawo narzekać na „dzisiejszą młodzież”, i generalnie wiem, że nie należy się po technologii spodziewać niczego dobrego, więc przeważnie jestem przygotowany na niespodzianki, ale nadal mnie ona czasami zaskakuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s