Wariactwo 2020: pokłosie

Kolejne ofiary wyjazdu wakacyjnego pojawiają się nawet miesiąc po jego zakończeniu. Wiemy już o dziurach w sakwach, co najmniej jednym kabelku USB, słuchawkach bluetooth, które mi się tak wytrząchały w sakiewce, że był z nich zimny trup (chociaż nie jestem pewien czy o nich wspominałem). Dołącza do tej listy koło.

Jakoś tak ze dwa tygodnie temu zauważyłem, że tylne koło mi się powyginało nieznacznie. Poznałem to przede wszystkim po tym, że hamulce mi się zaciskały na obręczy i nijak nie dało się ich wyregulować. Sprawdziłem szprychy – wszystkie się trzymają. Ośka chyba mi się (tym razem) nie złamała. Oddałem więc rower na szybką naprawę do warsztatu. Szybka naprawa mi się przeciągnęła nieco, bo pan w warsztacie stwierdził dość oczywistą rzecz, że jednak trzeba będzie wymienić koło, a żadnego nie ma pod ręką i musi poczekać na dostawę. Przy okazji powiedział, że obręcz „nadpękła”. Jasne, może się zdarzyć. Ale dopiero dzisiaj przy odbiorze roweru się przekonałem co znaczy „nadpękła” – w co najmniej pięciu miejscach na obwodzie obręczy, w miejscach gdzie szprychy się z nią łączą, widać pajęczyki pęknięć rozchodzące się z grubsza wzdłuż obwodu. Ewidentne zmęczenie materiału… A mi nie przyszło do głowy akurat tam spojrzeć.

No cóż, dwa tygodnie z obciążonymi sakwami chyba musiało zrobić swoje. Co prawda moje sadełko obciąża bardziej, ale o to mniejsza ;) Tak czy siak – budżet wakacyjny powiększył się o nietrywialną kwotę już ponad miesiąc po wakacjach.

2 uwagi do wpisu “Wariactwo 2020: pokłosie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s