Jakoś w tym roku ludzie oszczędnie „testują” swoje petardy… Czasem coś wybuchnie, ale w niczym nie przypomina to tego, co się działo w poprzednich latach. Czyżbym mieszkał na aż takim zadupiu?? :D

Reklamy

Cieczowe historie

Historia pewnego szampana przypomniała mi podobną nieco historię z naszego domu…

Dawno dawno temu przyrządzało się u nas tzw. piwo drożdżowe. Z drożdży, nie chmielu, i bez alkoholi, więc zdatne dla bardzo wówczas nieletnich Sobros ;) Mieliśmy taką dużą beczkę, chyba po jakimś prawdziwym piwie, w której to się warzyło. Zatkane było od góry plastikową pompką z kranikiem. To chyba był dar od Niemców, stąd takie niepeerelowskie bajery ;)

Pewnego dnia brat stwierdził, że pompka się wysunęła nieco. Mama na to zwyczajnie wcisnęła ją z powrotem, no bo skoro wystaje, to trzeba wcisnąć, nie? Niedługo potem rozległ się huk. Wszyscy przylecieli zobaczyć co to, a tu na suficie nad beczką duża beżowa plama a pompka z kranikiem znalazła się gdzieś na drugim końcu pomieszczenia, zderzywszy się wcześniej z półką z przyprawami, w związku z czym wszystko było nimi zasypane.

Dzisiaj mama się z tego śmiała do rozpuku, ale wtedy było jej znacznie mniej do śmiechu ;)

Takie czasy…

Jeśli rachunek za wodę wyniósł 830 PLN a rachunek za gaz 150 PLN, to, uh, niezłych czasów dożyliśmy. Tym bardziej że woda jest ogrzewana piecykiem gazowym już w mieszkaniu… [ok, ok, nie wiem za jakie okresy są te rachunki, ale różnica i tak jest powalająca ;)]