Trzecią noc z rzędu budzę się godzinę przed budzikiem

Ach, jak fajnie mieć uregulowany cykl snu, zawsze wstawać o tej samej porze i dzięki temu zawsze być wyspanym i wypoczętym! I jak fajnie mieć to rujnowane dwa razy do roku!

Tak właściwie to nawet jak piszę „uregulowany cykl snu” to sam czuję się jak stary ramol. I wiecie co? Podoba mi się bycie starym ramolem. I tak, to jest dokładnie to, co by powiedział stary ramol ;) Tak czy siak, zastosowałem czyjąś poradę i faktycznie wstaję codziennie o tej samej godzinie, nawet w weekendy (nawet jeśli potem jeszcze położę się na krótszą lub dłuższą drzemkę). Dzięki temu mój zegar biologiczny nie wariuje i zazwyczaj sam budzi mnie niedługo przed budzikiem. Bardzo fajne to uczucie, tak łagodnie się wybudzić zamiast zostać brutalnie wyrwanym ze snu.

No ale mamy nadal te nieszczęsne zmiany czasu. Doprawdy nie wiem po co jeszcze się ich trzymamy. Jakie niby mają być z tego korzyści? Nie wierzę, żeby były one większe niż koszty zamieszania, jakie wprowadzają. A i jeszcze słyszałem jak ktoś mówił o „straszeniu że zniosą zmiany czasu”. Straszenie? Chyba litość!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s